sobota, 15 listopada 2014

Za dużo zaufania oddajesz innym. 1.1

Była 24:36. A on czekał na nią. Umówili się na 24:00 w ich prywatnym miejscu. Dlaczego nie przyszła? Zapomniała. Podczas gdy on siedział, czekał na nią, ona zabawiała się z kimś innym. Gdy sobie przypomniała, było już za późno. On około 1:00. Postanowił zapukać do drzwi jej domu. Mieszkała sama, rodzice się nią nie interesowali. Zadzwonił. Cisza. Zapukał. Nic. Otworzył, drzwi były otwarte. Nigdy nie zostawiała otwartych drzwi. Wszedł do środka. Po cichu. Zobaczył ją z kimś kogo dobrze znał, a mianowicie ze swoim dobrym kolegą. Wybiegł z jej mieszkania. Ona nawet nie pofatygowała się żeby za nim iść, wytłumaczyć. Dalej zajmowała się "swoimi" sprawami. Po powrocie on nie mógł zasnąć. Zastanawiał się co zrobił źle. Około godziny 7:00 dostał sms'a, od niej. Napisała " przepraszam, zapomniałam". A on odpisał " o czym? o moich uczuciach?". Nie dostał odpowiedzi. Zbierało mu się na płacz. Postanowił się ogarnąć i pójść na siłownie. Gdy wychodził zostawił telefon w domu, zabrał mp3. Gdy wrócił do domu było mu już obojętne jak potoczą się dalsze sprawy pomiędzy nimi. Sprawdzając telefon dostrzegł 4 nieodebrane połączenia. Nie musiał czytać od kogo. Zauważył też sms'a. O spotkaniu. Postanowił nie odpisywać, ale przyjść w napisane przez nią miejsce. Stała, gdy podszedł bliżej nie zauważył na jej twarzy nic co mogłoby oznaczać chociaż wstyd. Stała uśmiechnięta od ucha do ucha. A gdy ona go zauważyła, udawała że nie na niego czeka. On nie miał już siły na takie gierki. Dość stanowczo zaczął konwersację.
-Czego chciałaś?
-Powiedzieć, że mam cię w dupie i że to koniec.
-Jesteś zimną suką, wiesz?
-Wiem, zawsze do tego dążyłam, ale ty też doskonały nie jesteś.
-Czekaj, nie rozumiem cię.
-I to jest właśnie twój problem, jesteś kompletnym idiotą, dającym się ruchać każdemu.
-Czy nie pozwalasz sobie na za wiele?!
-Myślałam że dojdzie coś do ciebie ale jak grochem o ścianę. Poznając ciebie chciałam tylko poruchać, kminisz? Jestem młoda, nie obiecywałam ci żadnego dłuższego związku. Swoją drogą jesteś beznadziejny w łóżku.
-Wypierdalaj, szmato za kogo ty siebie masz? Za wielką panią? Skąd pochodzisz? Z burdelu? Na to wygląda.
Po tych słowach uderzył ją w twarz i odszedł, tłumiąc emocje. Naprawdę ją kochał. Myślał że jest inna. Bardzo się zawiódł. Kilka godzin później jego ciało zawisło nad taboretem w kuchni.

1 komentarz:

  1. Aż brak mi słów. Doprowadziłaś mnie do łez. Ja na prawdę płaczę. Świetnie to napisałaś. Czekam. :')

    OdpowiedzUsuń