czwartek, 29 października 2015

Gdzie mieszkasz.

-Jesteś pierdolonym zwyrolem! - wykrzyczała przez łzy.-Ależ ty mi schlebiasz. - Powiedział, spokojnie z uśmiechem na twarzy.
Zanosiła się przeraźliwym płaczem. A On? Śmiał się prosto w jej twarz. Rzucała się po materacu. Nie wiele to dało, była przywiązana do wielkiego słupa. Jeździł po jej bezbronnym ciele skalpelem. Nie wbijał go głęboko, tylko tak żeby go poczuła. Zbliżył się do uda.
-Nie zrobisz tego. - powiedziała błagalnym tonem.
-A założysz się? - powiedział nawet na nią nie patrząc.
Zbliżał się do jej pochwy, pociął ją jak kurczaka. Jako dobrze ukrwione miejsce, za raz zalało się krwią. Lubił ten widok. Ofiara jęcząca z bólu, lejąca się krew. Dobre 5 minut stał nad nią i przeraźliwie się uśmiechał. Ona nie przestawała płakać i prosić Go żeby skończyć. Tylko się z niej śmiał. Wyszedł z pomieszczenia. Przyniósł ze sobą nowy, ostry jak brzytwa skalpel.
-Znudziłaś mi się, od początku słyszę ten sam jęk, te same prośby o koniec. Bywaj więc. - powiedział po czym przeciął skalpelem po jej tętnicy szyjnej.
-No cóż, pozostaje mi tylko poszukać nowej zabawki.
-Te, a ty gdzie mieszkasz...?

sobota, 28 lutego 2015

-Kurwaaa, to boli. - darłam się jakby operowali mnie bez znieczulenia.
-Wiem, zamknij już ten ryj.- od powiedział Rayan.

A tak w ogóle to jestem Britney. Rayan to mój brat. Właśnie pomaga mi wyciągnąć szkło z nogi. Dlaczego? Bo mądra ja, na torze, postanowiłam uratować oponę w moim motocyklu i dzielnie smyrnęłam nogą szkło. Mądra ja -.- . Mam 24 lata, a zachowałam się na 15. Ale Rayan zadbał o to abym zapamiętała to na długo. Chyba z godzinę to wyciągał. Fakt weszło głęboko ale ciii. Po wyciągnięciu ze mnie szkła oczywiście musiałam stracić przytomność. Jakaś tętnica czy cuś. Oky obudziłam się w szpitalu. Kroplówka i te sprawy. Nie siedziałam długo w szpitalu może z 5 dni. Na przyszłość ogarnę się chyba. Tak czy tak moto jest całe. Noga za kilka tygodni też będzie. A na razie muszę siedzieć w domu, bo noga musi odpoczywać.


czwartek, 22 stycznia 2015

Spontan 1

-No ileż można siedzieć w toalecie?!
-Długo!
Nosz kurwa mać spóźnimy się.
-Kat pośpiesz się!!
-Pokaż mi miejsce z którego mam się rozpędzić!
-Ja idę już na dół. Czekam w samochodzie. Za 10 min ruszam. Jeśli nie przyjdziesz pojadę sam.
-Taa...
Przecież to tylko spotkanie z moją rodziną. Co jej odbiło żeby siedzieć od rana w toalecie. (myśli Emila)
Wszystko wzięłam? Fuck, raz się żyję, najwyżej wszystko zawale a jego rodzina nie będzie chciała mnie znać. (myśli Nicoli)
-Jestem.
-Zauważyłem.
-Po prostu już jedźmy.
Resztę drogi spędzili w ciszy.
-Nicol spokojnie, nie zjedzą cię.
-Łatwo powiedzieć.
Weszli do wielkiego domu.
Mimo tego iż dom był bogaty, pięknie urządzony prawdo podobnie przez jakichś dekoratorów, nie podobał się Nicoli.
-Dzień dobry..
Cześć.
-Witajcie.
Tutaj matka Emila pozwoliła sobie na całusy w policzek. Ojciec Emila wyglądał na pantoflarza. Gdyby nie to że Nicola była w ich domu 1 raz prawdo podobnie powiedziałaby na głos swoje myśli. Jednak ustaliła sobie zasady na dzisiejszy wieczór których chciała się trzymać.
-Usiądźcie, za raz przyniosę obiad.
Gdy matka Emila, pani Bros, oddaliła się na bezpieczną odległość Nicola zaczęła rozmowę z Emilem.
-Czy dzisiaj zginę?
-He he, to bardzo prawdo podobne.
-Jak długo tu będziemy?
-To zależy od mojej matki.
-WTF?
-No jak skończy swoje przesłuchanie, wtedy będziemy mogli uprzejmie wyjść.
-Aha, a jeśli zechce wyjść wcześniej?
- Wówczas zostaniesz skreślona z listy kandydatek na moją żonę.
Zaśmiali się.
Ojciec Emila przyglądał się Nicoli, ale nie odezwał się aż do przyjścia pani Bros. Gdy wróciła posłusznie zapytał czy mógłby się w czymś przydać.
Podczas przesłuchania, Nicola starała się odpowiadać naturalnie. Dziwiła się że tak ją to męczy.
Gdy nadeszła godzina 17.00 matka Emila sprzątała przy pomocy swojego męża Emil ogłosił wszystkim że muszą już wracać. Jego matka wyraźnie się ucieszyła z tego powodu. Nicola to zauważyła. Ale również cieszyła się z powrotu do domu więc miała to gdzieś.