-No ileż można siedzieć w toalecie?!
-Długo!
Nosz kurwa mać spóźnimy się.
-Kat pośpiesz się!!
-Pokaż mi miejsce z którego mam się rozpędzić!
-Ja idę już na dół. Czekam w samochodzie. Za 10 min ruszam. Jeśli nie przyjdziesz pojadę sam.
-Taa...
Przecież to tylko spotkanie z moją rodziną. Co jej odbiło żeby siedzieć od rana w toalecie. (myśli Emila)
Wszystko wzięłam? Fuck, raz się żyję, najwyżej wszystko zawale a jego rodzina nie będzie chciała mnie znać. (myśli Nicoli)
-Jestem.
-Zauważyłem.
-Po prostu już jedźmy.
Resztę drogi spędzili w ciszy.
-Nicol spokojnie, nie zjedzą cię.
-Łatwo powiedzieć.
Weszli do wielkiego domu.
Mimo tego iż dom był bogaty, pięknie urządzony prawdo podobnie przez jakichś dekoratorów, nie podobał się Nicoli.
-Dzień dobry..
Cześć.
-Witajcie.
Tutaj matka Emila pozwoliła sobie na całusy w policzek. Ojciec Emila wyglądał na pantoflarza. Gdyby nie to że Nicola była w ich domu 1 raz prawdo podobnie powiedziałaby na głos swoje myśli. Jednak ustaliła sobie zasady na dzisiejszy wieczór których chciała się trzymać.
-Usiądźcie, za raz przyniosę obiad.
Gdy matka Emila, pani Bros, oddaliła się na bezpieczną odległość Nicola zaczęła rozmowę z Emilem.
-Czy dzisiaj zginę?
-He he, to bardzo prawdo podobne.
-Jak długo tu będziemy?
-To zależy od mojej matki.
-WTF?
-No jak skończy swoje przesłuchanie, wtedy będziemy mogli uprzejmie wyjść.
-Aha, a jeśli zechce wyjść wcześniej?
- Wówczas zostaniesz skreślona z listy kandydatek na moją żonę.
Zaśmiali się.
Ojciec Emila przyglądał się Nicoli, ale nie odezwał się aż do przyjścia pani Bros. Gdy wróciła posłusznie zapytał czy mógłby się w czymś przydać.
Podczas przesłuchania, Nicola starała się odpowiadać naturalnie. Dziwiła się że tak ją to męczy.
Gdy nadeszła godzina 17.00 matka Emila sprzątała przy pomocy swojego męża Emil ogłosił wszystkim że muszą już wracać. Jego matka wyraźnie się ucieszyła z tego powodu. Nicola to zauważyła. Ale również cieszyła się z powrotu do domu więc miała to gdzieś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz