czwartek, 29 października 2015

Gdzie mieszkasz.

-Jesteś pierdolonym zwyrolem! - wykrzyczała przez łzy.-Ależ ty mi schlebiasz. - Powiedział, spokojnie z uśmiechem na twarzy.
Zanosiła się przeraźliwym płaczem. A On? Śmiał się prosto w jej twarz. Rzucała się po materacu. Nie wiele to dało, była przywiązana do wielkiego słupa. Jeździł po jej bezbronnym ciele skalpelem. Nie wbijał go głęboko, tylko tak żeby go poczuła. Zbliżył się do uda.
-Nie zrobisz tego. - powiedziała błagalnym tonem.
-A założysz się? - powiedział nawet na nią nie patrząc.
Zbliżał się do jej pochwy, pociął ją jak kurczaka. Jako dobrze ukrwione miejsce, za raz zalało się krwią. Lubił ten widok. Ofiara jęcząca z bólu, lejąca się krew. Dobre 5 minut stał nad nią i przeraźliwie się uśmiechał. Ona nie przestawała płakać i prosić Go żeby skończyć. Tylko się z niej śmiał. Wyszedł z pomieszczenia. Przyniósł ze sobą nowy, ostry jak brzytwa skalpel.
-Znudziłaś mi się, od początku słyszę ten sam jęk, te same prośby o koniec. Bywaj więc. - powiedział po czym przeciął skalpelem po jej tętnicy szyjnej.
-No cóż, pozostaje mi tylko poszukać nowej zabawki.
-Te, a ty gdzie mieszkasz...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz